Spadające kursy – system bukmacherski

Gracze biorący udział w zakładach bukmacherskich tęsknią za “złotym środkiem”, który pozwoliłby im wygrywać zawsze lub prawie zawsze. Wszyscy wiedzą, że taki złoty środek nie istnieje, ale istnieją systemy grania, które mogą pomagać w regularnym osiąganiu zysków. Jednym z takich systemów jest gra na spadające kursy.

Skąd się biorą kursy bukmacherskie?

biała skarbonkaZanim zajmiemy się samym systemem, przypomnijmy sobie kilka podstawowych informacji na temat tego czym są kursy bukmacherskie. Mogą się one wydawać oczywiste, ale są istotne dla lepszego zrozumienia, dlaczego w ogóle kursy mogą spadać.

Jeżeli wnosimy zakłady podstawowego typu na zwycięstwo drużyny 1, remis lub zwycięstwo drużyny 2 (1X2), to suma prawdopodobieństw tych trzech zdarzeń z matematycznego punktu widzenia zawsze wynosi 100 %. Nie ma bowiem innej możliwości niż zakończenie meczu którymś z tych rozstrzygnięć. Jeżeli drużyna 1 jest zdecydowanym faworytem, to możemy przypisać jej największe prawdopodobieństwo wygrania meczu, np. 60 %. Powiedzmy, że możliwość zakończenia meczu remisem oceniamy na 30 %, a zwycięstwo drużyny 2 jest zdecydowanie najmniej prawdopodobne i wynosi 10 %. Razem zawsze będzie 100 %, a zwiększenie prawdopodobieństwa jednego z możliwych rozstrzygnięć musi oznaczać zmniejszenie innego.

Nie do końca tak działają jednak kursy bukmacherskie. Gdyby bowiem tak było, to bukmacher w dłuższej perspektywie nigdy nie zarobiłby na swojej działalności, bo wypłacane graczom wygrane byłyby wyższe od wnoszonych stawek. Bukmacherzy sztucznie podnoszą więc sumę prawdopodobieństwa możliwych zdarzeń, co sprowadza się do obniżenia kursów. Dla gracza zaś oznacza, że jeśli nawet wygra, to zarobi mniej niż wynikałoby z realnie ocenianego przez bukmachera prawdopodobieństwa danego zdarzenia. Nie ma w tym niczego nielegalnego, a marża bukmacherska może być rozumiana jako rodzaj opłaty wnoszonej przez gracza na rzecz firmy za samo organizowanie zakładów. Ostatecznie bukmacherka jest działalnością gospodarczą i z punktu widzenia jej organizatora ma prowadzić do profitu.

Dlaczego kursy spadają?

Spadające kursy możemy obserwować wtedy, gdy pod wpływem wolumenu wnoszonych zakładów pojawia się zagrożenie, że firma bukmacherska na danym zdarzeniu może ponieść straty. Krótko mówiąc, gdy znacząco rośnie liczba i kwota zakładów wnoszonych na jedno z rozstrzygnięć. Można wtedy przypuszczać, że prawdopodobieństwo zakończenia meczu tym rozstrzygnięciem jest wyższe niż oceniał bukmacher publikując swoje kursy. Wzrost typów danego wyniku może być spowodowany np. informacjami z wewnątrz drużyny, do których dostęp mają tylko nieliczni, jak kontuzja czołowego zawodnika lub uznanie przez drużynę za korzystny jakiegoś konkretnego wyniku, a w skrajnym przypadku także informacja o “ustawieniu” meczu. Jeśli zaś znacząco rośnie liczba zakładów składanych na dane rozstrzygnięcie i ono rzeczywiście padnie, to bukmacher będzie miał do wypłacenia graczom znaczące kwoty i poniesie straty.

Dlatego właśnie, by ograniczyć możliwość swoich strat, bukmacherzy obniżają kursy. Ma to dwa zasadnicze cele: po pierwsze, graczom wnoszącym zakłady po niższym kursie w przypadku zwycięskiego zakładu będzie trzeba wypłacić mniejsze nagrody, a po drugie niższy kurs może zniechęcić wielu graczy do obstawiania danego wydarzenia, podczas gdy jednoczesne podniesienie kursu na rozstrzygnięcie mniej prawdopodobne może sprawić, że ten wynik stanie się atrakcyjny dla typujących i pozwoli bukmacherowi wyrównać straty.

Gra na spadające kursy – system

kursy wahaniaSystem gry na spadające kursy polega właśnie na wyłapywaniu takich zdarzeń, w których prawdopodobieństwo danego rozstrzygnięcia można na podstawie spadku kursów oceniać jako znacząco rosnące i wykorzystywaniu tego w swoich zakładach. Zwykle jest tak, że jeśli jeden ze znaczących bukmacherów obniży swój kurs, to pozostali szybko się do tego dostosowują, odpowiednio obniżając swoje kursy. Spadki zazwyczaj przychodzą z Azji, gdzie grają niemal wszyscy profesjonalni typerzy, mający zwykle najlepszy dostęp do wewnętrznych informacji z drużyn.

Następnie kursy są obniżane na giełdach bukmacherskich, a później spadają u wszystkich bukmacherów. Jeśli któryś się “zagapi”, to gracz może wykorzystać tę sytuację i wnieść na dane zdarzenie zakład po kursie znacznie wyższym niż obniżone kursy u konkurencji. Gracze polują na takie okazje i mogą z nich odnieść korzyść. Taka sytuacja dotyczy szczególnie mniejszych rynków, czyli np. egzotycznych lig, na które generalnie wnosi się mniej zakładów. W takim przypadku nagły wzrost liczby typów danego rozstrzygnięcia powoduje znaczące spadki kursów.

Sposobem grania na spadające kursy jest także wcześniejszy wybór typu po dość wysokim kursie, w przypadku którego można później liczyć na spadek. Taki typ może być wykorzystany jako “value bet”, czyli zakład po kursie wyższym niż oczekiwany i potencjalnie dający większy zysk, ale jeśli kursy rzeczywiście zaczną spadać, to można go także potraktować jako podstawę do zapewnienia sobie “surebetu”, czyli zakładu pewnego – dającego graczowi zysk niezależnie od wyniku samego zdarzenia. Jeśli bowiem postawiliśmy np. zakład na 1 (zwycięstwo gospodarzy), a kursy na to rozstrzygnięcie zaczną później spadać, to automatycznie wzrosną kursy na X i/lub 2. Wtedy można wnieść zakład typu podwójna szansa na wynik X2. W tym przypadku możemy skorzystać z dwukrotnego ocenienia przez bukmachera prawdopodobieństwa rozstrzygnięcia jako niższe niż mozna oczekiwać, co oznacza wyższy kurs – najpierw na wynik 1, a później na X i 2. Niezależnie od tego, który wynik padnie, jeden z naszych kuponów będzie zwycięski, a wygrana może przewyższyć wniesione kwoty zakładów.

Warto jednak pamiętać, że samo spadanie kursów na dane rozstrzygnięcie nie musi jeszcze oznaczać, że na pewno mecz zakończy się takim wynikiem. System spadających kursów nie jest więc “świętym Graalem” zakładów bukmacherskich i podobnie jak żaden inny nie gwarantuje pewnych wygranych. Ponadto, ciągłe obserwowanie zmian kursów, by wychwycić okazje do zarobku jest bardzo czasochłonne i wymaga dużego zaangażowania, a ewentualne zyski nie muszą wcale być duże.